7 prostych powodów dlaczego social media mogą przerażać bardziej niż Kim Kardashian

„Jestem znana z tego, że jestem znana” – mogłaby powiedzieć o sobie Kim Kardashian. Ostatnio radio i telewizja informowały swoich odbiorców, że Kim po kilku miesiącach nieobecności wróciła na Instagram. To był NEWS!!! Wydarzenie na miarę wygranych przez Donalda Trumpa wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Podobnie, jak od Kim Kardashian, tak i od mediów społecznościowych nie da się uciec. To jest przerażające.

Jednak jest jeszcze kilka innych powodów, dlaczego media społecznościowe są bardziej przerażające niż Kim Kardashian. Oto mój subiektywny wybór:

1. PUBLICZNA ROZMOWA
A co, myślałeś, że w pierwszym punkcie wymienię istny cud wyskakiwania z lodówki? Nic z tych rzeczy. Chociaż nasza kochana Kim Kardashian z mojej pralki już prawie wyskakuje. Zwłaszcza, gdy publicznie pierze swoje brudy. Wow.  Super newsem ostatnich dni była informacja, że zatrudniła sex coacha, bo nie układa jej się w związku z Kanye West - bardzo znanym raperem, producentem i projektantem. Kim rozmawia ze swoim ukochanym w obecności nas wszystkich.
Przeraża mnie zanik prawdziwej rozmowy, gdzie dwoje ludzi, bądź grupa ludzi, się spotyka i wspólnie dyskutuje. To smutne, że mijając młode osoby, które „spędzają razem czas” widzimy garstkę ludzi siedzących obok siebie i klikających w telefon. Jesteśmy razem i jesteśmy online. 

2. KONTAKT PRZEZ MONITOR
Och, Kim Kardashian jest nam tak bliska. Jej ciało przez szybkę smartphona ociera się o nasze ręce. Kim nie musi mówić. Wystarczy jej zdjęcie. A my, jak posłuszne pupile, szybko robimy double tap, do tego soczysty od emotikonek komentarz. Ale to przecież ta KIM!!! 
Prywatnie też tworzymy iluzję życia. Tracimy cenny czas, poświęcając go złudnym i nie mającym nic wspólnego z rzeczywistością zdjęciom, emocjom i informacjom. Kochamy przez monitor i smucimy się przez monitor... Kurczę, a może jakaś web therapy?

3. TYŁEK I CYCKI
Prywatność Kim Kardashian jest prywatnością tłumów. Jej obserwatorzy wiedzą o niej wszystko. Gdzie, z kim, za ile... jadła śniadanie. Jej problemy stają się naszymi problemami, o których żywo dyskutujemy ze znajomymi. 
W mediach społecznościowych wszyscy stajemy się towarem. Dlaczego tak sądzę? Ponieważ kolejny lajk, komentarz, udostępnienie to kupienie czyjejś uwagi. To właśnie zainteresowanie ze strony odbiorców popycha nas do dalszego obdzierania się z prywatności. To przysłowiowe pokazywanie tyłka i cycków, a nasze babcie mówiły, że fajniejsze jest to, co okryte aurą tajemniczości. Cóż, to nie jest świat naszych babć.

4. BUMERANG
Kim Kardashian dwa lata temu zrobiła coś niewybaczalnego: dobrała nieodpowiedni strój na jakąś galę! Myślisz, że będzie jej to zapomniane? Nigdy w życiu. News sprzed kilku lat, wobec braku newsów współczesnych (już dwa dni ciszy w postach Kim), jest dla każdego z nas świetną pożywką. 
Nawet nie wiesz, jakie to ma oddziaływanie również i na Twoje życie. Każde kliknięcie w Internecie pozostawia ślad. Każde nasze polubienie, skomentowanie czy udostępnienie postu w niedalekiej przyszłości może odbić się negatywnymi konsekwencjami. Jesteś gotowy na taki bumerang w swoim życiu?

5. PIĘKNO Z PHOTOSHOPA
Na kolejnym zdjęciu Kim Kardashian uśmiecha się do nas spod burzy czarnych włosów. Trzepocze rzęsami na kolejnym udostępnionym filmiku. Ach, jak i ja chciałabym tak wyglądać!!! I zupełnie nie dostrzegam małej informacji, która gdzieś tam na boku została zamieszczona, że zdjęcia i filmy Kim przechodzą obróbkę graficzną. I to już nie przez skomplikowany dla wielu z nas PhotoShop, ale przez jedną z dedykowanych do tego bezpłatnych aplikacji na smartphonie.
Nie wierzysz – ściągnij, obrób swoje zdjęcie i od razu będziesz mieć gładkie policzki i odchudzisz się o kilka kilogramów. Efekt: WOW. Tysiące lajków już na Ciebie czekają. Jesteśmy piękniejsi, na każdym zdjęciu wyglądamy idealnie (w odróżnieniu do tych, na których jesteśmy oznaczeni przez nieartystycznych znajomych – chyba już nieznajomych). Ciągle odnosimy sukcesy, nigdy porażki. Z dnia na dzień jesteśmy mądrzejsi, luksusowo spędzamy czas, a także posiadamy rzeczy konkretnych marek z wyższej półki! I co – naprawdę Kim może być już dzisiaj naszą koleżanką....

6. ŻYCIE Z HASZTAGIEM
Kim nie pisze, ona hasztaguje. I trafia tym specyficznym językiem do ponad 90 milionów odbiorców na Instagramie i blisko 30 milionów na Facebooku. Zatem: po co silić się na mądre i wartościowe teksty? Ja chcę mieć zasięg Kim! Chociaż jedną dziesiątą tego oddania fanów, które ona ma!!! Niech czytają mnie na kiblu. Klepię więc proste hasła w swoich postach. Może jakiś hasztag wezmę od Kim i część jej fanów zacznie obserwować i mnie? 
Współczesny świat, który ciągle pędzi do przodu, sprawił, że nie potrafimy długo skupić swojej uwagi na konkretnej rzeczy. Media społecznościowe nadążają za tym trendem, tworząc własne języki. Szybkie, krótkie, łatwo przyswajalne. A pamiętasz jeszcze jak pisało się listy? Spróbuj tak porozmawiać ze swoimi odbiorcami, jakbyś pisała do nich list właśnie. Z Twoimi emocjami, przemyśleniami, wartościową wiedzą... Wiem, część odejdzie...

7. BEŁKOCZĄCA PRAWDA
Wiesz, Kim Kardashian zamieściła dzisiaj zdjęcie z przyjaciółkami z samolotu. Zahasztagowała Moscow i girls. To dlaczego dwie godziny później, według paparazzi, jest w Nowym Yorku? Nie, przecież wierzymy w jej posty. Kim nie kłamie. Każde jej słowo jest świętością.
Właśnie. Internetowe informacje nie zawsze są wiarygodne. Ja też korzystam z opcji zaplanowania postu na moich profilach społecznościowych. I czasami się okazuje, że fizycznie będąc na spotkaniu, według social media jestem na basenie. Włącz myślenie. I ja i Kim naprawdę chcemy mieć swoje życie. Ale chcemy też mieć fanów. Zatem delikatnie naginamy rzeczywistość. Internet to nie redakcja Gazety Wyborczej, a Ty nie jesteś raczej dziennikarzem. Przymruż zatem swoje oko na informacje, które z taką zachłannością połykasz. Czasami zawarta w nich prawda mocno bełkocze. 

 

Kim Kardashian to żywa osoba. W przeciwieństwie do mediów społecznościowych. Ona jest jedna, w social media są nas miliony. To dlatego social media przerażają mnie bardziej. Tożsamość każdego z nas budowana jest w oparciu o Internet. Presja, którą wywiera na nas otoczenie, spowodowała, że media społecznościowe stały się świetnym miejscem do pokazania siebie. Ale czy zawsze jako osoby lepszej. Moim zdaniem wszystko ma swoje plusy i minusy, wystarczy tylko mieć tego świadomość, i podchodzić do mediów społecznościowych z pewnego rodzaju dystansem. 

A jakie są Twoje doświadczenia z mediami społecznościowymi? Przebywasz tam nieustannie czy potrafisz priorytetować swoje potrzeby i z wszystkiego korzystać z umiarem? Czekam na Twoje doświadczenia opisane w komentarzu.